pb.pl

« powrót: Sylwia Wedziuk

Detektyw może zajrzeć głębiej

Biznes: Wywiadownie zwykle oferują zebranie informacji, które można pozyskać samodzielnie. Więcej wyśledzi detektyw

Jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś na temat potencjalnego kontrahenta, nie wystarczy przejrzeć jego danych finansowych. Rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej, niż pokazuje bilans. Trzeba pamiętać, że firma to przede wszystkim człowiek. Prezes, który jest na bakier z prawem albo ma problem z hazardem czy alkoholem, nie wróży nic dobrego dla przedsiębiorstwa. Zdarza się też, że podmiot gospodarczy przygotowuje się przez wiele lat do popełnienia przestępstwa. Potrafi wtedy zadbać o szczegóły tak, żeby wszystko wyglądało idealnie.

Oszczędność czasu

Pomocy w weryfikacji firmy możemy szukać w wywiadowniach gospodarczych. Niestety, wiele z nich nie wskaże nam niepokojących sygnałów, tylko suchy raport finansowy z własną oceną. Czyli to, co można znaleźć w KRS, monitorach sądowych, prasie branżowej czy internecie. — Wywiadownie gospodarcze to „dostawcy” informacji, do których wszyscy mamy dostęp, ale których firmom często nie chce się sprawdzać — przyznaje Michał Rapacki, prezes Business Security Agency (BSA), firmy zajmującej się detektywistycznym wywiadem gospodarczym.

Wielu innych danych pozyskiwać po prostu nie mogą. Ręce wiążą im przepisy o ochronie danych osobowych. Na pewno zgromadzenie danych ogólnodostępnych to pewne ułatwienie.

Nie trzeba tracić na to czasu samodzielnie. W dodatku wywiadownia je przeanalizuje i zarekomenduje firmę albo odradzi współpracę z nią. Ponieważ zwykle działa już jakiś czas, dysponuje często imponującą bazą firm, o których informacje może podać od ręki, razem z historią finansową, która pokaże funkcjonowanie przedsiębiorstwa na przestrzeni lat. Jest tylko pewne ryzyko, że mimo wszystko dane są już nieaktualne. Albo że zawierają informacje, których wywiadownia nie może przetwarzać.

— Zdarzają się nadużycia w postaci gromadzenia wraz z informacjami gospodarczymi wrażliwych danych osobowych. Zbieranie danych z naruszeniem prawa traktowane jest jak szpiegostwo gospodarcze i w zależności od zastosowanych metod pozyskiwania danych mają zastosowanie odpowiednie przepisy kodeksu karnego — przestrzega Michał Rapacki. Warto więc sprawdzić wiarygodność samej wywiadowni. Wiele problemów znika, jeśli wywiadownia zatrudnia detektywów.

Detektyw może więcej

— Gromadzenie pewnych danych jest możliwe tylko przez licencjonowanych detektywów. Detektyw ma prawo przetwarzać dane osobowe bez zgody osób, których te dane dotyczą — tłumaczy Mirosław Klepaczewski, wiceprezes w BSA.

Działalność detektywów reguluje ustawa o usługach detektywistycznych. Dzięki temu detektywistyczna wywiadownia pozyskuje i przetwarza informacje, które nie są dostępne dla zwykłych wywiadowni, np. dotyczące nieruchomości, miejsca zamieszkania członków zarządu oraz ich zobowiązań finansowych.

Zarząd BSA przyznaje, że wiele razy pracując dla podmiotów gospodarczych, zdarzało im się odkrywać rzeczy, których nie było widać w raporcie, jaki można stworzyć na podstawie ogólnodostępnych danych. Przykładem może być prezes, któregouzależnienie od alkoholu wykorzystywali oszuści.

— In blanco podpisywał strategiczne dokumenty spółki, finalnie doprowadzając do znacznego uszczuplenia jej majątku — opowiada Michał Rapacki. Zdarzają się też odkrycia nieścisłości w danych wskazywanych w bilansie. Na przykład wykazywanie należności jako krótkoterminowych, choć część z nich jest długoterminowa. Albo ukrywanie zobowiązań w pasywach. Bywa też, że prezentująca się pięknie w raporcie finansowym firma w rzeczywistości nie ma nawet siedziby, pracownicy nie dostają wynagrodzeń, kontrahenci mają niezapłacone faktury i tak dalej. — Niekiedy przestępcy tworzą podmioty, które następnie przez kilka lat przygotowują się, żeby popełnić przestępstwo — mówi Michał Rapacki.

Sprawdzi na miejscu

Nie oznacza to jednak, że wywiadownia detektywistyczna nie korzysta z ogólnodostępnych danych. Wręcz przeciwnie, szuka informacji w KRS i wszędzie, gdzie tylko możliwe, tylko weryfikuje je samodzielnie.

— Z doświadczenia wiemy, że czasami zawierają błędy — mówi Mirosław Klepaczewski. Ale przede wszystkim takie dane są punktem wyjścia do wszechstronnego badania. Detektyw przygląda się firmie z bliska.

Dosłownie. Pojedzie na miejsce, porozmawia z pracownikami, zarządem i kontrahentami. Sprawdzi, kto jest bieżącym kontrahentem, jak firma wywiązuje się z kontraktu. Ustali też majątek spółki oraz jego pokrycie, np. czy posiadane nieruchomości nie są obciążone hipoteką, czy kredyt jest należycie obsługiwany.

— Poza tym nigdy nie sprawdzamy jednej firmy. Każdy podmiot to sieć powiązań, które też trzeba zbadać — zauważa Michał Rapacki.

Bezpośredni kontakt daje możliwość pozyskania wiedzy m.in. na temat atmosfery panującej w spółce i relacji z kontrahentami. To także jedna z głównych dróg zbadania, kim są członkowie zarządu i czym zajmowali się wcześniej. Dodatkowym zabezpieczeniem dla klienta jest fakt, że detektywa obowiązuje ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej na minimum 50 tys. EUR. Minusy też są. Za wywiad gospodarczy przygotowany przez detektywa trzeba zapłacić odpowiednio więcej niż za to, co zbierze zwykła wywiadownia. Ale BSA na brak klientów nie narzeka. Przychodzą zarówno korporacje, jak i małe firmy.

— Kryzys naszej branży sprzyja — przyznaje Mirosław Klepaczewski.

Sylwia Wedziuk

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu