pb.pl

« powrót: Marek Matkowski

Rozwód szefa z korporacją-radykalnie czy na raty

Odmienna wizja rozwoju firmy, nowa propozycja, nadmiar lub brak zadań. Różne są powody menedżerskich dymisji, rezygnacji i odejść.

Odmienna wizja rozwoju firmy, nowa propozycja, nadmiar lub brak zadań. Różne są powody menedżerskich dymisji, rezygnacji i odejść.

Jak pisze portal Bywalec. Computerworld. pl, pod jego rządami firma święciła triumfy na rynku informatycznym i na polach golfowych. Przychody rosły, a piłeczki same wpadały do dołka. A jednak Dariusz Fabiszewski opuszcza błękitny matecznik IBM. Dlaczego?

— Nasz poprzedni dyrektor generalny postanowił realizować swoje cele biznesowe poza firmą — usłyszeliśmy od przedstawicieli IBM Polska.

Prezes Fabiszewski jest przyzwyczajony do zmian. Od lat 90. jest, co prawda wierny branży informatycznej, ale przeszedł przez wiele firm. Stał m.in. na czele Siemens Nixdorf Informationssysteme i Fujitsu Siemens Computers. W karierze pomagało mu solidne wykształcenie (Wydział Telekomunikacji na Politechnice Warszawskiej, szkolenia menedżerskie we Francji i program Executive business education w Babson College w Bostonie).

Tajne przez poufne

W IBM Polska Dariusz Fabiszewski pracował przez pięć i pół roku. Jeszcze dłuższy, bo 7-letni staż — na stanowisku dyrektora zarządzającego — miał Tomasz Chełmecki. Tyle że w domu mediowym Starlink.

— Mówiąc eufemistycznie, o rozstaniu zadecydowały różnice dotyczące wizji rozwoju firmy — tłumaczy powody odejścia.

Dalsze plany zawodowe wiąże z mediami. Szczegóły ujawni najwcześniej za trzy miesiące. Prawdopodobnie obowiązuje go zakaz konkurencji.

Nic do ukrycia nie ma za to Piotr Kwaśniewski, który 15 lutego zakończył współpracę ze spółką Masters. Rezygnacja wynikła — jak to określił na łamach "Pulsu Biznesu" — z przyczyn technicznych.

— Jestem również prezesem giełdowego Sanwilu i spółki z grupy Sanwil Polska. Mam dużo pracy w tamtych firmach. Problemem było choćby to, że Sanwil jest w Przemyślu, a Masters w Lublinie — wyjaśnia Piotr Kwaśniewski.

Na miękko i twardo

Jedni menedżerowie odchodzą z firm z dnia na dzień, inni robią to stopniowo. Tak jak Jacek Balicki — do końca stycznia członek zarządu P4 i szef marketingu Play, a od dwóch tygodni doradca swego byłego pracodawcy.

— Takie rozstanie na raty jest mniej bolesne, chociaż chyba lepsze jest radykalne odcięcie się od dotychczasowej firmy. Wtedy łatwiej zacząć nowy rozdział kariery — komentuje Jacek Santorski, psycholog biznesu.

Jego kolega po fachu Marek Matkowski podkreśla, że w funkcje kierownicze wpisana jest tymczasowość. Za burtę szefów może wyrzucić byle kryzys, fuzja czy przetasowanie w radzie nadzorczej. Jednak zmiana nigdy nie będzie dla nich klęską, jeśli zawczasu pomyśleli o drodze odwrotu.

— Bez względu na to, czy my rezygnujemy z firmy, czy ona z nas, musimy mieć plany awaryjne — radzi konsultant

Mirosław Konkel

Mirosław Konkel

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu