pb.pl

Maciej Grabski

Maciej Grabski

Maciej Grabski

Inwestor. Związany był między innymi z Wirtualną Polską. Razem z Jackiem Kawalcem współtworzył Business Angels Seedfund.

ROZBUDUJ SWÓJ PROFIL!

Grabski kontra Gdańsk

2016-07-25

Inwestor skarży się na miasto, miasto — na inwestora

Współtwórca wp.pl miał za 600 mln zł postawić w Gdańsku kompleks biurowy. Dziś twierdzi, że miasto robi go na szaro.

W 2007 r. Gdańsk zawarł umowę z Maciejem Grabskim (były inwestor Wirtualnej Polski) i jego spółką, zgodnie z którą ma wybudować kompleks biurowo-handlowy na terenach przy gdańskiej hali Olivia. W pierwszym etapie miasto miało przekazać grunt pod budowę w zamian za 221 mieszkań socjalnych, wybudowanych i wyposażonych przez inwestora. Maciej Grabski oddał mieszkania przed terminem w listopadzie 2008 r. Do dziś jednak gruntu od miasta nie odebrał i twierdzi, że urzędnicy chcą go oszukać. Powód: na terenie pod budowę stoi budynek mieszkalny, którego miało tam nie być, co rodzi konsekwencje prawno-podatkowe i jest ryzykowne dla inwestora. Maciej Grabski grozi więc sądem i pozwami o kilkusetmilionowe odszkodowanie. Urzędnicy odpowiadają, że Gdańsk kantów nie robi, a inwestor powinien dokładnie czytać dokumenty.

— A w ogóle, po co nagłaśniać sprawę w prasie? Przecież jak chce się robić biznes, nie idzie się do gazety — denerwuje się jeden z urzędników.

Przyjaciele w sądzie

W środę sprawę częściowo opisał "Dziennik Bałtycki". Miasto przedstawia spór jako kwestię typowo podatkową. Zdaniem urzędników — inwestor chce więcej zarobić dzięki rozliczeniu podatku VAT i namawia miasto do podpisania umów niezgodnych z przepisami.

— Mamy wyburzać budynek, żeby inwestor więcej zarobił? Pan Grabski znał sytuację tej działki, a teraz nie wiem, o co mu chodzi. Miasto wcale nie chce wycofać się z umowy, a kwestie sporne rozstrzyga się w sądzie, a nie w mediach — twierdzi Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska.

Grabski ma jednak szereg kontrargumentów i pokazuje dokumenty na ich potwierdzenie.

— Budynek miał zostać rozebrany, a grunt przekazany w użytkowanie wieczyste bez własności do jakichkolwiek zabudowań. Taką mamy umowę przedwstępną. To stanowi jasną deklarację, że miasto przekaże teren bez zabudowań. To sprzedawca musi posprzątać i przygotować grunt. Miasto o tym zapomniało, a ja jak zwykle mam ponosić wszystkie ryzyka — mówi Maciej Grabski.

Inwestor pokazuje też zaproszenie do składania ofert na grunt. Wynika z niego, że przetarg dotyczy tylko ustanowienia prawa użytkowania wieczystego gruntu bez własności do żadnych zabudowań. W warunkach widnieje wyraźny zapis, że opłata za ustanowienie użytkowania będzie obciążona 22-procentowym VAT, które inwestor mógłby potem sobie odliczyć.

— A teraz miasto twierdzi, że transakcja nie będzie obciążona podatkiem VAT, bo na nieruchomości stoi budynek — dodaje Maciej Grabski.

Przyjazny nieprzyjaciel

Twierdzi, że od początku miał wrażenie, że jego osoba nie pasuje miastu jako inwestor. Dlatego obawia się, że gdyby nie dopilnował wszystkich formalności, urzędnicy miejscy mogliby przeszkadzać mu w dalszej części inwestycji.

— Zobowiązałem się, że wybuduję na tym terenie kompleks biurowy, w tym część w ciągu dwóch lat pod groźbą wysokich kar. Wcześniej, gdybym spóźnił się z oddaniem mieszkań choć o jeden dzień, zapłaciłbym 10 mln zł kary. Miasto jest dobrze zabezpieczone, a ja w ogóle — mówi Maciej Grabski.

Wiceprezydent Lisicki nie kryje zdenerwowania.

— Miastu bardzo zależy na tej umowie. Pomagaliśmy panu Grabskiemu jak tylko się dało, a teraz szuka on pretekstu, żeby nie podpisać umowy. Już nawet chcieliśmy wyburzyć ten budynek, ale wtedy on powiedział, że ta umowa go już nie interesuje — mówi Maciej Lisicki.

— Bzdura. Wydałem już 6 mln zł na przygotowanie inwestycji. Mam wszystko przygotowane. Byłby to jeden z najnowocześniejszych obiektów w Polsce, o powierzchni do 120 tys. mkw. Wizytówka Gdańska — mówi rozżalony Maciej Grabski.

Sprawa pewnie trafi więc do sądu.

Mariusz Zielke

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu