pb.pl

« powrót: Krzysztof Filipek

W sobotę Rada Krajowa Samoobrony o dalszej strategii partii

W sobotę Rada Krajowa Samoobrony ma zająć się m.in. "rozliczeniem" w partii po przegranych wyborach parlamentarnych oraz wyborem nowego prezydium ugrupowania. 60 działaczy będzie też dyskutować nad dalszą strategią Samoobrony.

Szef partii Andrzej Lepper nie ma zbyt wielu powodów do zadowolenia. W październikowych wyborach jego ugrupowanie dostało 1,53 proc. poparcia. On sam musiał niedługo później rozwiązać prezydium partii, bo część jego członków odeszło bądź zostało wykluczonych i na posiedzeniach nie było koniecznego do podejmowania decyzji kworum.

W prezydium zasiadali Janusz Maksymiuk, b. wicemarszałek Sejmu Genowefa Wiśniowska, Elżbieta Wiśniowska, b. p.o. szef klubu parlamentarnego Samoobrony Krzysztof Sikora, Krzysztof Filipek, Stanisław Łyżwiński, Mirosław Krajewski, Rajmund Moric, Regina Wasilewska-Kita oraz Lepper.

Krajewski i Moric sami zrezygnowali z zasiadania w prezydium. Ten pierwszy jeszcze przed rozwiązaniem Sejmu znalazł się w klubie PSL. Z kolei Łyżwiński został dużo wcześniej, w związku z zarzutami w tzw. seksaferze, z niego wykluczony.

Pod koniec listopada rozłam w Samoobronie, o którym mówiło się już wcześniej, stał się faktem. Jeden z najbliższych współpracowników Leppera i wiceszef partii Krzysztof Filipek ogłosił, że tworzy Partię Regionów. Zapowiedział, że decyzje w tej partii będą zapadać "na dole, w powiatach województwach, okręgach".

Wraz z Filipkiem legitymacje Samoobrony rzucili też m.in. Andrzej Grzesik, Bolesław Borysiuk, Danuta Hojarska, Lech Szymańczyk i Janusz Wójcik.

W komitecie założycielskim nowego ugrupowania znaleźli się dotychczasowi niektórzy szefowie rad wojewódzkich Samoobrony i byli posłowie tego ugrupowania. Filipek mówił, że szeregi tej partii zasilą też działacze regionalni z województw pomorskiego, mazowieckiego, świętokrzyskiego i kieleckiego.

Wkrótce po tym Hojarska - szefowa Samoobrony na Pomorzu - poinformowała o rozwiązaniu podległych sobie struktur. Jednak Lepper uznał, że zgodnie ze statutem tylko przewodniczący Rady Krajowej, czyli on, może to uczynić.

W piątek - dzień przed zjazdem - kolejny cios w Samoobronę wymierzony został z Lublina. Miejska organizacja partii w Lublinie licząca ponad 200 członków została rozwiązana - poinformował PAP jej dotychczasowy szef Bolesław Borysiuk.

Zapowiedział budowanie na Lubelszczyźnie Partii Regionów. Decyzję tę uzasadniono "rażącymi błędami politycznymi i organizacyjnymi" Leppera, którego rządy w Samoobronie "nabrały cech samodzierżawia" i skazują ją "na wegetację i obumieranie".

Przed Lepperem - oprócz problemów wewnątrz partii - piętrzą się też kłopoty prawne. Na początku listopada łódzka prokuratura przedstawiła mu dwa zarzuty w związku ze śledztwem w sprawie tzw. seksafery w Samoobronie. M.in. za przyjmowanie korzyści seksualnych grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Jednak jego pozycja - jako przewodniczącego - nie jest na razie zagrożona. Mimo że 60 działaczy z całej Polski będzie wybierało w głosowaniu tajnym nowe 10-osobowe prezydium, samego szefa zmienić nie może. Zgodnie ze statutem jego wybór należy do kongresu.

Spotkanie polityków Samoobrony będzie zamknięte dla mediów. Według Janusza Makymiuka, obrady "będą ostre". Mogłyby być jeszcze bardziej, gdyby nie to, że Lepper jeździł w ostatnim miesiącu po kraju i spotykał się z lokalnymi politykami. "W każdym województwie były spotkania i ludzie już swoje powiedzieli. Teraz czekają na inicjatywę ze strony władz" - ocenił w rozmowie z PAP Maksymiuk.

Politycy Samoobrony bagatelizują sprawę powstania nowej partii. "Może jakiś głos się na ten temat pojawi, ale nie sądzę, żeby można było mówić o jakimkolwiek rozłamie. Można mówić jedynie o odejściu dwóch osób z partii, spośród tych znanych" - powiedział PAP rzecznik Samoobrony Mateusz Piskorski.

Maksymiuk poinformował, że Rada Krajowa przyjmie uchwałę oceniającą kampanię i program partii. Zdaniem pragnącego zachować anonimowość polityka Samoobrony, dojdzie też do rozliczeń personalnych, w tym "niektórych osób z władz".

Nie wiadomo, czy Maksymiuk odzyska miejsce w prezydium partii. Pojawiają się głosy - mówi źródło PAP - że Maksymiuk jako jeden z członków dotychczasowego kierownictwa partii powinien zostać rozliczony. "Nie wiem, czy te głosy będą na tyle istotne, bo do tego doszło" - podkreśla polityk.

Sam Maksymiuk też jest ostrożny. Jak mówi, sam nie będzie zgłaszał swojej kandydatury do prezydium, nie wie też, czy ktoś go zgłosi. "Nie muszę być w prezydium, może nie będę kandydował, może mnie nikt nie zgłosi" - zastanawia się.

Zdaniem Piskorskiego, Samoobrona powinna otworzyć się na współpracę ze środowiskami lewicy pozaparlamentarnej oraz związkami zawodowymi. "Ja to będę chciał zaproponować. Zobaczymy, jaki będzie odzew" - mówi rzecznik.(

DI, PAP

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu