pb.pl

Dariusz Śladowski

Dariusz Śladowski

Dariusz Śladowski

Wiceprezes Zarządu oraz jeden z trzech założycieli spółki Euroimplant S.A. Doktor nauk Medycznych. Członek Polskiej Akademii Nauk.

ROZBUDUJ SWÓJ PROFIL!

Tkanie tkanki

2010-08-18

Wyczuli dobry interes. Nie zwlekali długo. Założyli firmę. I są w Polsce pionierami inżynierii tkankowej.

Amerykański biznesmen Warren Buffett powiedział kiedyś: „Jeśli nie masz pojęcia o brylantach, poznaj jubilera”. Taki tok rozumowania połączył dyrektora finansowego polskiego oddziału Łukoil, autora techniki wytwarzania protez zastawek sercowych oraz specjalistę rejestracji leków. Andrzej Kisieliński, Dariusz Śladowski i Piotr Mierzejewski postanowili nie czekać, aż amerykańskie firmy biotechnologiczne wkroczą na rynek europejski, i rok temu założyli działający w zakresie inżynierii tkankowej Euroimplant.

Ich zdaniem, interes, który nic poza pieniędzmi nie przynosi, jest złym interesem. Znali się od dawna. I od dawna mieli dosyć wynajmowania swoich umysłów obcym firmom i instytucjom.

— Spotkaliśmy się, kiedy miałem propozycję prowadzenia laboratorium w USA. Chęć stworzenia firmy biotechnologicznej zrodziła się z myślenia: dlaczego mam pracować jako emigrant, dlaczego nie wykorzystać swojej wiedzy i umiejętności, by zbudować coś w Polsce. O pieniądzach też myśleliśmy. Jeśli nie liczylibyśmy na duże zyski, nie założylibyśmy firmy — mówi Dariusz Śladowski, wiceprezes Euroimplantu.

W 2012 r. chcą osiągnąć przychody rzędu 100 mln zł przy ponad 50-procentowej marży. Na rozruch dostali 940 tys. zł z Unii Europejskiej — poprzez Ministerstwo Nauki, które dobrze oceniło ich projekt badawczo-rozwojowy. Wkrótce zadebiutują na New Connect, żeby zdobyć 25 mln zł na rozszerzenie bazy laboratoryjnej.

— Myśl o debiucie na New Connect pojawiła się dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Namówił nas Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, po tym, jak zapoznał się z naszym projektem. Między innymi on go oceniał dla Ministerstwa Nauki — przyznaje Dariusz Śladowski.

Z takim kapitałem mogą śmiało zabierać się do realizacji strategii.

— Stworzenie przedsiębiorstwa innowacyjnego, liczącego się w Europie. Zagospodarowanie polskiego potencjału naukowego. Ułatwienie dostępu polskim pacjentom do produktów inżynierii tkankowej — wylicza priorytety Andrzej Kisieliński, prezes Euroimplantu.

Mają warunki i mocne plecy — kilkuosobową radę naukową, a w niej m.in. Michaela Ballsa z Frame UK, jednego z największych autorytetów metod alternatywnych (niewykorzystujących zwierząt w badaniach).

 

Takich trzech

Podobno życie zaczyna się po czterdziestce. Jak się okazuje, biznes może zacząć się wcześniej. Życiorys każdego z założycieli Euroimplantu to dużych rozmiarów lektura. 44-letni Andrzej Kisieliński (mający w nim 65 proc. udziałów) o biotechnologii nie ma pojęcia. Za to ma nosa do interesów. Karierę zaczynał w końcu lat 80. od własnej hurtowni artykułów BHP. Potem zajął się importem odzieży. Działał też na rynku nieruchomości. Prowadził własne biuro rachunkowe. W 2004 r. powołał spółkę „3” i stworzył nową markę kosmetyków Taberna Saponaria, sporządzonych według receptur wykorzystujących naturalne olejki eteryczne. W latach 2000-05 był dyrektorem finansowym polskiego oddziału Łukoil. Zafascynowany Orientem postanowił w 2005 r. założyć spółkę Jasmin. Za jej pośrednictwem stworzył w miejscu legendarnej restauracji Ambasador przy Alejach Jerozolimskich orientalną Lemongrass.

— Każdy dobry biznes ma trzy fazy: początkową, zysku i końcową. Jeśli potrafisz skrócić pierwszą, maksymalnie wydłużyć drugą, a w nieskończoność odwlec trzecią, to jest właśnie dobry biznes — twierdzi prezes Kisieliński.

45-letni Dariusz Śladowski, doktor nauk medycznych, jako wieloletni współpracownik Wspólnotowego Centrum Naukowego Komisji Europejskiej, jest oknem Euroimplantu na Europę Zachodnią. Na swoim koncie też ma spore sukcesy zawodowe. Stworzył i opracował metody odtwarzania pełnej skóry ludzkiej in vitro czy opatentowanej techniki wytwarzania protez zastawek sercowych. Człowiek czynu. Jeśli nie zajmuje się biotechnologią, współorganizuje rekonstrukcje historyczne, np. Bzura 1939.

Drugim naukowcem w trzyosobowym zarządzie spółki jest 43-letni Piotr Mierzejewski, lekarz specjalista farmakologii klinicznej. Wiódł żywot urzędnika i wykładowcy. Pracował w Urzędzie Rejestracji Leków i w Narodowym Funduszu Zdrowia. Nadal wykłada na warszawskiej Akademii Medycznej.

 

Polak potrafi

Pierwszym sukcesem Euroimplantu było znalezienie się w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie. 3 grudnia 2007 r. Sejm uchwalił ustawę o zakazie doświadczeń na zwierzętach, do czego obligowała dyrektywa europejska. To otworzyło drogę do współpracy z firmami kosmetycznymi.

— Przed świętami podpisaliśmy list intencyjny o współpracy z dużą polską firmą kosmetyczną — mówi Piotr Mierzejewski, wiceprezes Euroimplantu.

W grudniu tego roku wchodzi w życie rozporządzenie Parlamentu Europejskiego, otwierające rynek dla zaawansowanych produktów leczniczych w Europie.

— W zasadzie najwięcej zawdzięczamy Komisji Europejskiej, która przygotowała odpowiednie przepisy i w ten sposób stworzyła podwaliny pod rozwój miliardowego rynku produktów inżynierii tkankowej w Europie — przyznaje Andrzej Kisieliński.

Teraz firma sprzedaje jedynie pomysły, ale niedługo zaprezentuje produkty z grupy tzw. low-level, czyli m.in. opatrunki biologiczne przyspieszające gojenie się ran.

— Chcemy zaistnieć w całej Europie Zachodniej. Obszary naszej działalności to nie tylko produkcja materiałów dla inżynierii tkankowej, lecz także medycyny regeneracyjnej i toksykologii in vitro. Zapotrzebowanie na takie produkty jest wszędzie — mówi Dariusz Śladowski.

Dobrego rynku zbytu dla produktów Euroimplantu upatruje w wojsku.

— Amerykańskie firmy biotechnologiczne, zajmujące się inżynierią tkankową, dostają duże pieniądze na opracowania produktów dla ofiar ataków terrorystycznych i dla żołnierzy. W Europie biotechnologia dopiero raczkuje w porównaniu z USA, ale Polska i inne kraje UE ciągle wysyłają swoje wojska w niebezpieczne rejony świata. Widzimy tu duże możliwości współpracy — twierdzi doktor Śladowski.

Założyciele firmy mierzą też w rynek rosyjski oraz w zdobycze naukowe imperium sowieckiego. Prezes Kisieliński, jako wieloletni dyrektor finansowy polskiego oddziału Łukoil, ma przetarte szlaki na Wschodzie.

— Europa Wschodnia to nie tylko olbrzymi rynek zbytu. Również niezgłębiony rynek unikatowych technologii medycznych powstałych na potrzeby militarne byłego supermocarstwa. Mam doświadczenie w pracy z Rosjanami i wiem, że jeśli wykażemy skuteczność działania naszych produktów, to chętnie otworzą dla nas swój rynek — przyznaje Andrzej Kisieliński.

Po debiucie na New Connect Euroimplant wchodzi na rynek z częścią swoich produktów. Czy będzie to wejście smoka, czas pokaże. Po swojej stronie mają Komisję Europejską (KE) i liczby. Z ostatniego raportu KE wynika, że światowy rynek inżynierii tkankowej jest wart od 80 do 400 mld euro, a jego obecne pokrycie wynosi 2 proc. Duży kawałek tortu do zgarnięcia. n

Piwo rośnie na drożdżach

Współczesna biotechnologia jest interdyscyplinarną dziedziną nauki i techniki. Wykorzystuje osiągnięcia chemii, biochemii, mikrobiologii, biologii komórki, genetyki klasycznej i molekularnej oraz inżynierii genetycznej. Metody z zakresu biotechnologii są wykorzystywane od tysięcy lat. Na przykład produkcja piwa , znana już 6 tys. lat p.n.e., jest procesem biotechnologicznym, w którym wykorzystuje się fermentację cukrów prostych przez drożdże. Podobnie przy produkcji jogurtu i sera w Chinach 4 tys. lat p.n.e. stosowano bakterie wytwarzające kwas mlekowy. Początki naukowego podejścia do biotechnologii zawierają prace Ludwika Pasteura, francuskiego chemika i biologa. Rozwój dyscypliny przypada na II połowę XX w.

Zaskakujące odkrycia

Biotechnologia każdego dnia dostarcza ciekawostek. Naukowcy z Howard Huges Medical Institute odkryli, że proces zmian koloru skóry w przypadku ludzi i ryb odbywał się na tej samej zasadzie. Dokładnie — pod wpływem wspólnego genu zwanego kitlg. By to wykazać, zbadali ryby i ludzi pod względem zmiany pigmentu wraz ze zmianą czynników środowiska.

Rynek z przyszłością

100

mld euro Tyle jest wart europejski rynek biotechnologiczny.

2000

mld euro Taką wartość osiągnie rynek globalnie w 2010 r.

21

Na tylu uczelniach wyższych w Polsce naucza się biotechnologii.

Życie jest cudem

Każdy człowiek w ciągu całego życia co trzy-pięć lat w 90 proc. wymienia elementy składowe swojego organizmu. Życie nie byłoby możliwe bez skutecznie działających mechanizmów regeneracji. Jest to proces naturalny, który można jednak przyspieszyć lub ukierunkować dzięki zastosowaniu produktów inżynierii tkankowej. Dotyczy to zarówno stymulacji leczenia złamań, ubytków kostnych, jak i ran urazowych oraz przewlekłych skóry. Nauka w tej dziedzinie ciągle dokonuje nowych odkryć. Niedawno naukowcy z Harvardu dowiedli, że z komórek skóry można wyhodować dowolne tkanki. Dzięki temu odkryciu w przyszłości można będzie za pomocą komórek macierzystych wyhodować organy gotowe do przeszczepu i walczyć z groźnymi chorobami.

Małgorzata Bogucka

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu