pb.pl

Anna Streżyńska

Anna Streżyńska

Anna Streżyńska

polska urzędnik, minister cyfryzacji w rządzie Beaty Szydło od 16 listopada 2016 r. ; wcześniej prezes Wielkopolskiej Sieci Szerokopasmowej S.A., a w latach 2006–2012 prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Pracowała również jako Wiceminister transportu i budownictwa.

ROZBUDUJ SWÓJ PROFIL!

Obserwuję królika

2016-07-24

W gabinecie pani prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej w dużej klatce królik zajada sałatę. Szara, krótkowłosa miniaturka. Młodziutki. Drugi, starszy, jest w domu. W towarzystwie dwóch psów, kota i rybek.

Puls Biznesu: Lubi pani zwierzęta?

Anna Streżyńska: Córki lubią. Wysyłają mi dramatyczne SMS-y o ciężkim losie porzuconych psów, o których czytają na stronach internetowych. Chcą mnie nakłonić, bym się zgodziła na kolejnego psa.

A co tym razem?

Dog niemiecki.

Chyba przesada.

Owszem. Odmawiam.

Odmawiam… Jest pani znana ze stanowczości. Jak to się stało, że pani — prawnik z wykształcenia — jest teraz specjalistką od monopoli i telekomunikacji?

Właściwie mam to we krwi. Ojciec, inżynier telekomunikacji, wiele lat pracował w Instytucie Łączności i Poczty, potem w Inspektoracie Telekomunikacyjnym i Pocztowym. Ja jednak skończyłam prawo — i nic nie wskazywało, że pójdę w jego ślady. Moja pierwsza praca po studiach to Urząd Antymonopolowy. Przypadkiem posadzono mnie do sprawy telekomunikacyjnej. I tak zostało.

Doradzała też pani przy prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej.

I mam pewien niesmak, niedosyt. Grupa ekspertów, w której byłam i ja, miała zastrzeżenia co do załącznika do prywatyzacji. Chodziło o protekcjonizm państwa, który zapewniano nabywcy... Zresztą… Mimo że poszczególne zapisy chroniące interesy TP wygasły w roku 2005, z przyzwyczajenia nadal traktowano tego operatora ulgowo. Dopiero niedawno zaczęłam to zmieniać.

Planuje pani połączyć Krajową Radę Radiofonii i Telewizji z Urzędem Komunikacji Elektronicznej. Trzeba?

Rynek się łączy samoistnie, nie czekając na administrację. Media coraz ściślej wchodzą w związki z usługami telekomunikacyjnymi, których cena też się obniża. Przeciwstawianie się temu procesowi to zawracanie Wisły kijem. Im szybciej złączymy oba urzędy, tym lepiej dla rynku. Tyle że na razie likwidacja KRRiT nie jest zgodna z konstytucją. Ale można przecież zacząć pracę nad reorganizacją owych instytucji. Kiedy zmieni się ustawa zasadnicza i warunki będą sprzyjające — będziemy przygotowani. W Wielkiej Brytanii scalono pięć różnych urzędów, zajmujących się całym obszarem łączności, telekomunikacji i mediów.

Ma pani ogromne plany. I wiele pracy. Kto pomaga?

10 osób ścisłego kierownictwa urzędu, 30 liderów intelektualnych i 500 pracowników. Jesteśmy kuźnią kadr — przychodzą do nas ludzie pełni entuzjazmu, chęci do zmian, wiary, że rzeczywistość możemy zmienić (ale często też żegnamy pracowników: odchodzą, bo za mało zarabiają; rynek wchłania ich od razu, dając trzy-czterokrotnie większe pensje)… Mam totalne podejście do pracy i to, siłą rzeczy, przenosi się na zespół.

A co to dokładnie znaczy?

Po prostu: praca do skutku. Ostatnio e-mailowałam z moją dyrektorką, matką trzyletniej córki. Koło pierwszej w nocy napisałam: koniec korespondencji na dziś; żeby zajęła się sobą i rodziną. Poszłam spać, a rano, gdy sprawdziłam pocztę, zobaczyłam jeszcze kilka e-maili od niej, ciekawe załączniki i odniesienia. Tak to jest… Ta robota wciąga.

Jak długo pani jeszcze zostanie na tym stanowisku?

Sens tej pracy widzę jedynie wtedy, gdy zatrudnia się człowieka wraz z jego koncepcją. Pracuję z ludźmi porwanymi entuzjazmem, sama też go mam. Odejdę po zrealizowaniu misji, gdy rynek się ustabilizuje — czyli mniej więcej za dwa lata. Albo już wkrótce. Zależy od tego, czy będę mogła działać tak, jak uważam, że powinnam. Wiem, co należy zrobić, i wiem, że jestem w stanie zrealizować, co trzeba.

I co wtedy? Powrót do prywatnego przedsiębiorstwa?

Dwie firmy doradcze, które z dużym trudem zbudowałam, gdy odeszłam z Ministerstwa Łączności (wraz z kresem władzy AWS), musiałam zamknąć. Minister Polaczek dał mi na to cztery dni. Przy okazji… Przekonałam się, że zamknięcie firmy w Polsce jest równie kłopotliwe jak jej otwarcie. Wraz z mężem właśnie cztery dni wystawaliśmy w kolejkach, chodziliśmy po urzędach i „zamykaliśmy”. Czułam się, jakbym wystawiała za drzwi własne dziecko. A pieniądze? Oczywiście zarobki w urzędzie państwowym były dużo niższe niż zyski w firmie doradczej. No i urząd skarbowy kazał mi oddać podatek VAT od środków trwałych nabytych na firmę, oceniając jego wysokość według nowego sprzętu —tymczasem były to używane komputery i samochód. Gdybym wiedziała wcześniej, nie wiem, czy zdecydowałabym się na ten krok… No nie, chyba jednak tak!

A teraz ma pani pewność, że zawsze można zacząć od nowa i że zawsze sobie pani poradzi?

Nigdy nie można bać się straty. Nawet gdy nie mamy na nią wpływu.

Ale zawodowo lubi pani mieć wpływ na jakiś fragment rzeczywistości?

Nie tylko. Uwielbiam ogród. W swoim pod Warszawą uprawiam wszystko: kwiaty, warzywa, drzewka owocowe. Czasem przed pracą pielę grządki. Jak się tak siedzi ciągle w komputerze, w wirtualnych problemach — to koniecznie trzeba sobie namacalnie uświadomić, jak naprawdę wygląda świat. No i uwielbiam zabytki: niemal co weekend wyjeżdżamy z mężem i córkami, Julią i Emilką, by zwiedzać zamki, pałace, dwory — na Mazowszu i w okolicy. A kiedy na nic już nie mam siły i czasu, wypuszczam naszego królika do ogrodu. I obserwuję, co robi. l


Ten paskudny monopol

Urząd Komunikacji Elektronicznej stworzono w styczniu 2006 r. — w miejsce Urzędu Regulacji

Telekomunikacji i Poczty. Zajmuje się m.in. regulacją i kontrolą rynków usług telekomunikacyjnych i działalności pocztowej, opracowywaniem projektów aktów prawnych w łączności, analizą i oceną usług telekomunikacyjnych i pocztowych, interwencjami w sprawach tych rynków oraz rynku aparatury. Rozstrzyga też spory między przedsiębiorcami telekomunikacyjnymi oraz przeciwdziała — przy współpracy z UOKiK — praktykom ograniczającym konkurencję.

Anna Popek

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu