pb.pl

Aneta Jaskólska

Aneta Jaskólska

Aneta Jaskólska

dyrektor pionu prawnego i regulacji w randze członka zarządu spółki Cyfrowy Polsat. Zajęła 2. miejsce w rankingu 100 Kobiet Biznesu, wydanym przez "Puls Biznesu"

ROZBUDUJ SWÓJ PROFIL!

Aneta Jaskólska: Profesjonalizm nie ma płci

2011-12-08

Jestem przekonana, że sporo osiągnęłam, ale mam jeszcze wiele do zrobienia - mówi Aneta Jaskólska (Cyfrowy Polsat), zdobywczyni 2 miejsca w rankingu 100 Kobiet Biznesu.

Jestem radcą prawnym, członkiem zarządu Cyfrowego Polsatu, prywatnie ciocią dwóch siostrzeńców: 3-letniego Franka i 11-letniego Janka. Skończyłam prawo, potem studia podyplomowe w Krakowie i aplikację radcowską. Zawsze bardzo ambitnie podchodziłam do odpowiedzialnej roli doradczej, którą działy prawne odgrywają w spółkach.

Wyznaję pogląd, że dobry prawnik oprócz wiedzy fachowej powinien mieć także zmysł biznesowy, czyli umiejętność myślenia i działania w kategoriach i realiach biznesowych, a nie tylko przepisów z kodeksu.

W naszym zawodzie nie chodzi wyłącznie o to, żeby wskazywać, co jest niezgodne z prawem i czego nie można zrealizować, ale też o poszukiwanie satysfakcjonujących rozwiązań dla każdego, nawet najbardziej kreatywnego pomysłu.

Zawsze chciałam aktywnie uczestniczyć w ważnych dla firmy procesach, nie boję się podejmowania odważnych decyzji, potrafię wziąć za nie odpowiedzialność, lubię wyzwania i trudne zadania.

Cztery lata temu spotkałam Dominika Libickiego, prezesa Cyfrowego Polsatu. Okazało się, że na wiele spraw patrzymy bardzo podobnie i zostałam wówczas pierwszą kobietą dyrektorem w spółce. Nie mam w rodzinie tradycji prawniczych.

Pomysł na ten zawód zrodził się w mojej głowie dość wcześnie i z zapałem podjęłam się jego realizacji. Przyjechałam z niewielkiego miasta i rozpoczęłam studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Moja siła i samozaparcie sprawiły, że „schody” Warszawy nie były dla mnie przeszkodą w dążeniu do celu. Na trzecim roku studiów rozpoczęłam pracę w UPC. Przez 10 lat, od 1997 do 2007 r., przeszłam drogę od młodszego prawnika do dyrektora departamentu prawnego.

Te lata ukształtowały mnie jako prawnika i menedżera. Cieszyły mnie wszystkie projekty, w których brałam udział, a uznanie w oczach zarządu dawało bardzo dużo satysfakcji i motywacji do podejmowania kolejnych wyzwań. Mój apetyt na nowe i trudniejsze zadania jednak nie słabł. Wtedy otrzymałam ofertę pracy dla Cyfrowego Polsatu. Spółka przygotowywała się do wejścia na giełdę, wiedziałam, że mogę zrobić coś nowego, fascynującego.

Firma zaoferowała mi możliwości rozwoju, jakich nigdy wcześniej nie miałam. Dodatkowo swoją osobowością i podejściem do biznesu przekonał mnie prezes Dominik Libicki. Potrafi inspirować i porywać ludzi w sposób, jakiego często się nie spotyka. W pracy oprócz kompetencji, wiedzy, zdecydowania i odwagi w działaniu ważna jest dla mnie intuicja.

W biznesie cenna jest także sztuka obserwacji i umiejętność słuchania ludzi. Nie lubię etykiet, stereotypów i podziałów. Menedżer, niezależnie od płci, powinien być oceniany przede wszystkim jako fachowiec.

Profesjonalizm nie ma płci. W Cyfrowym Polsacie tak długo, jak się da, będziemy uciekać od bezdusznej korporacyjności. Chcemy budować w pracownikach entuzjazm, inicjatywę i zaangażowanie. Wspólnie z pracownikami wybraliśmy wartości, którymi chcemy się kierować w codziennej pracy, jest to tzw. 4P.

Śmiejemy się, że każdy w zarządzie ma swoje „P”: perspektywa właścicielska, przewaga konkurencyjna (bo trzeba zachować czujność), priorytety (dobrze ustawione pomagają się skupić na celach) i praca zespołowa (wszyscy gramy do jednej bramki).

Pracuje u nas kilkaset osób. Staramy się mimo to spotykać jak najczęściej z pracownikami. Chcemy, by każdy z nich wiedział, jaką rolę odgrywa w firmie i w jaki sposób przyczynia się do jej działania i rozwoju. W zarządzie, w którym oprócz prezesa jest trzech członków, ja odpowiadam za pion prawny, personalny, administrację i bezpieczeństwo, czyli za tzw. zabezpieczenie tyłów, ale jakże ważne dla sprawnego funkcjonowania firmy.

Bardzo lubię to, co robię. Do tego stopnia, że nie potrafię sobie wyobrazić siebie w innym miejscu. Jestem przekonana, że sporo osiągnęłam, ale wiele jest jeszcze przede mną. Szklane sufity są w naszych głowach, a nie nad nimi.

Raz na jakiś czas przychodzi moment, że muszę zwolnić, zatrzymać się na chwilę i popatrzeć na wszystko z dystansu. Mimo wielu obowiązków w pracy zawsze pamiętam, że działamy jako zespół, a nie poszczególne jednostki.

To ludzie budują firmę. Mój cel to umieć zachować równowagę między życiem zawodowym i prywatnym. Tylko tyle i aż tyle. Myślę, że osiągnięcie tego to nieustanna praca, ale ambitnie — jak zawsze — podchodzę do zadania.

Notowała Karolina Guzińska

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu