pb.pl

Aldona Wojtczak

Aldona Wojtczak

Aldona Wojtczak

Dyrektor ds. finansowych, wiceprezes Bumaru. Zajęła 28. miejsce w rankingu 100 Kobiet Biznesu, wydanym przez "Puls Biznesu"

ROZBUDUJ SWÓJ PROFIL!

Aldona Wojtczak: 20 lat w męskich branżach

2011-12-16

Podstawa to pomysł na biznes i właściwie dobrany zespół – najlepiej co najmniej w połowie kobiecy - opowiada Aldona Wojtczak (Bumar), wyróżniona w rankingu 100 Kobiet Biznesu.

Jestem w zarządzie największej grupy kapitałowej przemysłu zbrojeniowego w Polsce. Ale uważam, że największa próba to bycie partnerem życiowym dla męża, dzieci i malutkich wnuków.

Do nich wszystkich wracam co tydzień z Warszawy. Pochodzę z Gdańska i tam mieszkam z bliskimi, ale od wielu lat pracuję w Warszawie. Kocham życie.

Lubię uczestniczyć w kulturze — chodzę do teatru i na koncerty. Moja mama urodziła się we Francji i w domu jadano koninę. Dzisiaj prawie cała moja rodzina to wegetarianie — po prostu szanujemy żyjące istoty, innej ideologii nie mamy. Wychowano mnie tak, że kobiecie wolno tyle samo co mężczyźnie. Miałam prawo do własnego zdania i kiedy mówiłam, to mnie słuchano.

Chciałam studiować chemię, fizykę, ale interesowały mnie również literatura, sztuka i teatr. Malowałam, robiłam gobeliny, więc zastanawiałam się także nad historią sztuki. W końcu tata powiedział: „Masz dyrektorski charakter, idź na organizację i zarządzanie”.

Tak zrobiłam. Pierwsze 10 lat po studiach spędziłam w bankowości. Mój największy sukces zawodowy z tamtego okresu to stworzenie od zera w Olsztynie oddziału Invest Banku, który był pierwszym bankiem prywatnym w Polsce. Jako zastępca dyrektora byłam odpowiedzialna za całość spraw bankowych najpierw w przedstawicielstwie, a później w oddziale.

Duże wyzwanie. Można powiedzieć, że pierwsze kredyty ratalne wprowadzone na rynek to moje dzieło. Pracowałam jeszcze w kilku innych bankach, m.in. w BRE, gdzie nauczyłam się finansować transakcje handlu zagranicznego, i w Banku Gdańskim, w którym odpowiadałam za bankowość inwestycyjną. Później kontynuowałam tę pracę w funduszach inwestycyjnych. Odeszłam z bankowości, bo czułam, że nie oferuję prawdziwego produktu, tylko obracam czyimiś pieniędzmi na papierze.

Dostałam propozycję z Polskich Linii Oceanicznych (PLO), które były w zasadzie w stanie upadłości. Miałam mnóstwo obaw, ale się zdecydowałam. Przeprowadziłam się na stałe na Pomorze. Sposób prowadzenia PLO nie zachęcał do wprowadzania zmian, firma nie potrafiła się dostosować do otwartego rynku, który „nagle” ją zastał. PLO były zadłużone, z bagażem wielu procesów zagranicznych. Gdy odchodziłam po pięciu latach, większość procesów wygraliśmy. Firmę zostawiłam oddłużoną i przygotowaną do działań na nowych obszarach.

Przejął ją stary zarząd. Czy muszę dodawać, że w 100 proc. męski? Odnosiłam sukcesy w firmie, więc trudno mi było zaakceptować odwołanie mnie ze stanowiska prezesa przez mniejszościowego udziałowca. Właściwie odwołali mnie pracownicy, którzy zasiadali w RN, chociaż miałam zdecydowane poparcie większości załogi.

To było też moje pierwsze spotkanie z inteligencją emocjonalną. Wydawało mi się, że bycie zasadniczym i czarno- białym w biznesie pomaga. Ale odczułam na własnej skórze, że czasem oprócz dobrego i złego wyjścia z sytuacji jest jeszcze trzecie — inteligentne.

Cieszę się, że dzisiaj to wiem. Jestem wnuczką górnika, pracowałam jako przewodnicząca rad nadzorczych w wielu firmach okołogórniczych, w branży żeglugowej, słowem: w branżach, w których kobietę na najwyższych stanowiskach widzi się niezwykle rzadko.

Uważam, że kluczem do sukcesu jest odwaga wyrażania własnych poglądów. To smutna refleksja, ale kobiety nie budują relacji, nie dbają o swój marketing i nie wspierają się wzajemnie w biznesie. Mężczyźni wspierają się, budują relacje, które często przydają się im w przyszłości. Kobiety wstydzą się prosić, są zbyt dumne, żeby zacieśniać więzi, które kiedyś mogą im się przydać.

Często też nie mają na to czasu, bo ambitnie pracują ponad miarę, łącząc pracę z obowiązkami domowymi. Są uczciwsze, nawet często przewrażliwione na tym punkcie. Aby się przebić, muszą być dwa razy lepsze od mężczyzn i mieć partnera w sprawach rodzinnych. Dlatego parytety na scenie politycznej i w kierownictwie spółek są konieczne.

W Bumarze już nikt się nie śmieje, gdy rozmawiamy o parytetach. Staram się mówić o tych sprawach spokojnie, tłumacząc problemy i budując zrozumienie. Myślę, że to ważne, by tak rozmawiać z kolegami, żeby nie budować podziałów my, kobiety, i wy, mężczyźni. Po pracy w PLO myślałam, że nie trafię do trudniejszej firmy. Ale niemożliwe okazało się możliwe i jestem w Bumarze.

Długo się zastanawiałam — prawie rok namawiał mnie obecny prezes Grupy Bumar. Pracy jest bardzo dużo, wprowadzamy wiele zmian, ale tworzymy zespół grający do tej samej bramki, mający do siebie zaufanie i nieobawiający się wyrażać odmiennych opinii. Branża zbrojeniowa w Polsce jest trudna, bo wymaga wielu zmian. Grupa Bumar w krótkim czasie musi się dostosować do największych gigantów światowych, którzy weszli na nasz rynek bez żadnych barier, bo takie prawo dała im wprowadzona w lipcu 2011 r.

Dyrektywa Unijna nr 81. Pracę w Bumarze zaczęłam od wizyt we wszystkich spółkach rozrzuconych po Polsce. Czytam specjalistyczną prasę, co roku jestem na targach zbrojeniowych w Kielcach i słucham naszych specjalistów z poszczególnych działów, kiedy opowiadają o produktach. Przez 2,5 roku pracy w Bumarze rozpoczęłam ponad 10 dużych projektów, które aktualnie wdrażam, współpracując z prezesami spółek Grupy. Jednym z nich jest wdrożenie w 22 spółkach spójnego systemu kontrolingowego wraz z wdrożeniem systemu IT, który ma wspomagać podejmowanie decyzji zarządczych przez menedżerów.

Bumar nie zapomina również o społecznej odpowiedzialności biznesu, słowa modne, ale naprawdę dla nas ważne. Mamy już niezłe działania CSR, które sprawiają, że o odpowiedzialności w biznesie można mówić jako o korzyści dla firmy i pracowników.

Zamierzamy stworzyć taką strategię odpowiedzialnego biznesu, która byłaby mocno związana z naszym głównym biznesem. To moja misja na dalsze życie zawodowe: gdy już wiem, jak się robi biznes, chcę dać szansę innym.

Notowała Karolina Guzińska

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu